Bloog Wirtualna Polska
Są 937 743 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Szybsze od światła, cz.2.

sobota, 14 lutego 2009 12:58

Polecam ciekawy dokument Discovery w którym są poruszane koncepcje podróży nie tylko w czasie ale też międzygalaktyczne. Mowa w nim również o naukowcu, któremu udało się przebić barierę światła.

 

CZĘŚĆ 1.

 

http://www.youtube.com/swf/l.swf?swf=http%3A//s.ytimg.com/yt/swf/cps-vfl78056.swf&video_id=u6guHiFij8g&rel=1&eurl=&iurl=http%3A//i2.ytimg.com/vi/u6guHiFij8g/hqdefault.jpg&sk=Qrl1Z6n-gxzS4K1DkLI1PWHUjW_0eqWqC&use_get_video_info=1&load_modules=1&fs=1&hl=pl&cr=US&title=Ultra%20Nauka%20-%20Podr%C3%B3%C5%BCe%20w%20czasie.%20cz%C4%99%C5%9B%C4%87%201/3&avg_rating=5.0&length_seconds=585

 

CZĘŚĆ 2.

 

http://www.youtube.com/swf/l.swf?swf=http%3A//s.ytimg.com/yt/swf/cps-vfl78056.swf&video_id=E8EuPbBuv6w&rel=1&eurl=&iurl=http%3A//i2.ytimg.com/vi/E8EuPbBuv6w/hqdefault.jpg&sk=Qrl1Z6n-gxzS4K1DkLI1PWHUjW_0eqWqC&use_get_video_info=1&load_modules=1&fs=1&hl=pl&cr=US&title=Ultra%20Nauka%20-%20Podr%C3%B3%C5%BCe%20w%20czasie.%20cz%C4%99%C5%9B%C4%87%202/3&avg_rating=4.9&length_seconds=587

 

 

CZĘŚĆ 3.

 

http://www.youtube.com/swf/l.swf?swf=http%3A//s.ytimg.com/yt/swf/cps-vfl78056.swf&video_id=nB99CEYjpw0&rel=1&eurl=&iurl=http%3A//i3.ytimg.com/vi/nB99CEYjpw0/hqdefault.jpg&sk=Qrl1Z6n-gxzS4K1DkLI1PWHUjW_0eqWqC&use_get_video_info=1&load_modules=1&fs=1&hl=pl&cr=US&title=Ultra%20Nauka%20-%20Podr%C3%B3%C5%BCe%20w%20czasie.%20cz%C4%99%C5%9B%C4%87%203/3&avg_rating=4.79166666667&length_seconds=276



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4229223,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

[NY Times] UFO i brytyjskie ministerstwo obrony

czwartek, 29 stycznia 2009 15:06
Dość stary nius sprzed kilku miesięcy.
Brytyjski rząd opublikował raporty nt. rzekomych widzeń niezidentyfikowanych obiektów latających.

Link do artykułu w NY Timesie (to nie jest tzw. "bad joke") http://www.nytimes.com/2008/05/26/world/europe/26london.html?scp=3&sq=ufo&st=cse

I kilka szkiców opublikowanych przez brytyjski rząd:











Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4167788,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Misja STS-75 - Tether incident

środa, 31 grudnia 2008 13:50

Najpierw link do video:

http://www.youtube.com/swf/l.swf?swf=http%3A//s.ytimg.com/yt/swf/cps-vfl70586.swf&video_id=OW78l1tOj14&rel=1&showsearch=1&eurl=&iurl=http%3A//i4.ytimg.com/vi/OW78l1tOj14/hqdefault.jpg&sk=Qrl1Z6n-gxzS4K1DkLI1PWHUjW_0eqWqC&use_get_video_info=1&load_modules=1&fs=1&hl=pl

 

 

Spis misji:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Columbia_(wahad%C5%82owiec)


To podłużne co widzimy na środku to  tether (ang. uwięź) -  przewód łączący satelitę z wahadłowcem, który ma długość ponad 19 km (12 mil). Zerwał się i zaczął się szybko oddalać wraz z satelitą. Odległość między promem Columbia a urwanym tetherem to 185 km. Jak łatwo zauważyć, obiekty poruszające się wokoło tethera znajdują się ZA a nie przed kablem, a to oznacza, że nie jest to pył (jak stwierdziła NASA na pytanie astronauty) lecz obiekty wielkości kilku kilometrów. Wszystko zależy od tego, jak bardzo są oddalone te obiekty od tethera.


Niektóre obiekty są w stanie pokonać odległość równą długości kabla w czasie pół sekundy, czyli mnożąc 19 km przez 2x(3600 sek). wyjdzie nam prędkość ok. 140.000 km/h. Niektórzy wyliczyli, że obiekty znajdują się setki kilometrów za tetherem więc mogą poruszać się z prędkością 400 km/s (1,5 mln km/s) - 50x szybciej od wahadłowca.

 

 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4057357,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Treść "Tajnych transmisji NASA"

czwartek, 25 grudnia 2008 16:05
Napisy z dokumentu  "Secret NASA Transmissions - Smoking Gun":



Od zarania dziejów ludzie wpatrywali się w niebo
spekulując co też może w nim być.
Przez ostatnie pół wieku prowadzono wytężone,
acz bezowocne poszukiwanie oznak pozaziemskiego życia.
Ale w 1999 roku, szef kablówki z Vancouver w Kanadzie
wyszedł z cienia twierdząc, że dokonał takiego odkrycia.
Ten film jest częścią skoordynowanych działań,
mających na celu pełne ujawnienie fenomenu.
Dedykujemy go Martynowi Stubbsowi...
Czasami myślę, jak szybko  znikłyby nasze globalne różnice,
gdyby zagrozili nam obcy  nie z tego świata.
I pytam was: czy obcy  nie są już pośród nas?
" Mark spójrz - masz  przed sobą jakiś obiekt. "
" Discovery przesyłamy rozkaz:  zostańcie na miejscu. "
" ...cała grupa  błyszczących diamentów... "
" ...czy to jest prawdziwe,  czy jakieś zakłócenia? "
" Nie wiem co to jest.  To było naprawdę imponujące. "
" Było przynajmniej 5 obiektów  nie będących kryształkami lodu. "
" To były pojazdy kosmiczne. "
" Pochodzenia ziemskiego  lub pozaziemskiego. "
TAJNE TRANSMISJE NASA  'Na Gorącym Uczynku'
Przez ponad 2000 lat  ludzie spekulowali,
że nie są sami  we wszechświecie.
Ale dopiero  we wrześniu 1959 roku,
amerykańscy astronomowie  zaproponowali
praktyczną formę  przeszukiwania kosmosu
w poszukiwaniu  innych form życia.
Mniej niż rok później  ideę wprowadzono w życie.
Od tej pory SETI  pobudza wyobraźnię
milionów ludzi  na całym świecie.
Ale w praktyce  przy SETI przysłowiowe
poszukiwanie igły  w stogu siana - to nic.
Obliczono,  że bardziej to przypomina
poszukiwanie  2 calowego szydła
w stogu 35 razy  większym od Ziemi.
Żadne obserwacje nieba na dystans  70 milionów lat świetlnych
robione na Harwardzie,  Buenos Aires i Ochio od lat 70'
nie wykryły  żadnych transmisji.
Po latach analiz  setki miliardów sygnałów
tylko kilkaset  wyglądało na nienaturalne,
ale żadnego z nich nie dało się  ponownie zweryfikować.
Świat astronomów  jest podzielony na tych,
którzy wierzą w możliwość  znalezienia życia pozaziemskiego
i sceptyków, którzy uznają,  że program SETI
to odwracanie uwagi  od ważniejszych rzeczy
lub gigantyczna strata czasu,  środków i pieniędzy.
To ciekawy fakt,  że NASA ma rządowy zakaz
poszukiwania śladów  obcego życia.
NASA ma zakaz używania  swoich środków
do próby kontaktu  z pozaziemską inteligencją.
Ale co jeśli  pozaziemska inteligencja,
skontaktowałaby się z NASA?
Pośrednio, lub bezpośrednio?  Co wtedy?
Jaki jest stosunek NASA  i kongresu do UFO?
Czy niewielka ilość  szczątkowych dowodów,
przedstawianych przez miliony  obserwatorów UFO na całym świecie
może wskazywać na to,  że obcy już tu są?
Czy można ignorować  stwierdzenia
wiarygodnych fachowców  i obserwatorów?
Czy wielkie  i udokumentowane
zainteresowanie  fenomenem UFO
wojska i wywiadu może być  po prostu zignorowane?
Czy niezliczone zdjęcia i filmy
gromadzone przez lata  są bezwartościowe?
Czy ponad 400  przypadków UFO
zarejestrowanych przez radary  to zwyczajne błędy?
Czy kongres powinien  finansować NASA,
środowisko głównie naukowe  i ich wojskowych szefów?
A może już czas by politycy  zaczęli zastanawiać się
nad najważniejszą  sprawą naszych czasów:
czy człowiek,  jak niektórzy sądzą,
jest wyjątkowym gatunkiem  we wszechświecie.
Gatunkiem, który  przez eony ewoluował
by w końcu  stanąć pionowo,
który przez jeden wiek  dokonał postępu
od konnej furmanki  do lądowania na księżycu.
Jak taki znaczący  postęp technologiczny
mógł dokonać się  w tak krótkim czasie?
Czy jest to zbieg okoliczności,
że w połowie tego okresu  na całym świecie
zaczęły się pojawiać doniesienia  o latających spodkach?
Dokładnie w chwili  gdy człowiek zasygnalizował
chęć wydostania się  poza atmosferę ziemską,
pojawił się sygnał zwrotny  - fenomen nazwany UFO.
Poprzez udokumentowaną historię
pionierskich misji  ludzi w kosmos
można odnaleźć,  zarówno wśród astronautów,
jak i kosmonautów
mnóstwo opisów  różnych dziwnych obiektów
widzianych podczas  pobytu na orbicie.
John Glenn nazywał je  " świetlikami "
i przez jakiś czas  NASA wierzyła,
że napotkano  żyjące stworzenia
- jak twierdzi były astronauta  Scott Carpenter.
Lata leciały  a z każdą kolejną dekadą
doniesienia o UFO  nie ustawały.
Ale w późnych latach 80'  doniesienia te
nabrały większego  znaczenia
wraz z pojawieniem  się kamer.
Na przestrzeni kilku lat,
to co było bardzo  rzadkim zjawiskiem,
nagle stało się  codziennością.
I podczas gdy materiały te
w większości  nie były imponujące,
część można  za takie uznać.
W lipcu 1991r.  miliony ludzi w Meksyku
obserwowało  zaćmienie słońca.
Tego dnia,  na tym samym niebie
pojawiło się  wiele obiektów UFO.
Sceptycy uznali później,
że były to jedynie planety,  lub gwiazdy.
Ale materiał wideo,  nagrany z różnych miejsc
wskazuje na coś innego.
Wiele pisano  i mówiono o tym,
czemu UFO pojawiało się  w Meksyku w latach 90'
częściej niż gdziekolwiek  indziej na świecie.
Są tacy, którzy twierdzą,  że ponad 5000 godzin
amatorskich nagrań  UFO nad Meksykiem
w ostatniej dekadzie
to nic wartościowego.
Że większość zdjęć  łatwo da się wytłumaczyć:
niektóre zostały spreparowane,
inne to tylko  przelatujące samoloty,
balony, meteory,  czy inne kosmiczne śmieci.
W zależności  od punktu widzenia,
obiekty na tych zdjęciach  są balonami albo UFO.
Co ciekawe,  ludzie filmujący te obiekty
nigdy podczas filmowania  nie nazywają ich balonami.
Inni nazywali je kulami.
Był to termin  użyty pierwotnie
obok "Foo-Fighters"  przez pilotów alianckich
nad pacyfikiem  w czasie II Wojny Światowej.
Poza Meksykiem było  wiele innych przypadków
nagrania na wideo kul.
Oto dwa ostatnie przykłady:
Te kule pojawiły się  nad Stirling w Szkocji latem 1998r.
Brian Mcfee pożyczył  kamerę od kuzyna
by sfilmować obiekty,
pojawiające się wielokrotnie  wysoko na niebie.
Niektóre trzymały się chmur,
wlatując i przelatując  przez nie.
Gdzie indziej  wyłaniały się z chmur,
nim odlatywały  z olbrzymią prędkością.
A tu kolejny przykład:
W centrum Londynu  w lipcu 1999 roku:
Christopher Martin  sfilmował obiekt wiszący
w najbardziej ruchliwym  korytarzu powietrznym świata.
Czy był to balon?  A może coś innego?
Ale termin "kula"  odnosi się
nie tylko do obiektów  obserwowanych z ziemi.
Ciekawe jest, że dwa miesiące  po zaćmieniu w Meksyku,
podobne kule sfilmowała  załoga wahadłowca Discovery.
Dziwny obiekt widoczny  na zdjęciach misji STS-41
z 15 września 1991r.
NASA wyjaśniła jako  kryształki lodu,
których gwałtowny ruch,  spowodowany miał być
odpaleniem pomocniczego  silnika wahadłowca.
Czemu więc na  tej samej sekwencji
widać smugę meteorytu?
I co z alternatywnym wyjaśnieniem  "kryształków lodu"
przez dr. Kashera  z Uniwersytetu Nebraska:
- Jest co najmniej  5 dowodów,
że obiekty nie były  kryształkami lodu,
ale pojazdami  kosmicznymi pochodzenia
ziemskiego lub  pozaziemskiego...
Podczas gdy wielu  pozostało nieprzekonanych,
że na zdjęciach  misji STS-41 widać
inteligentnie kierowane  pojazdy w locie,
był to katalizator dla badaczy  UFO i amatorów astronomii,
do bliższego  przyglądania się
misjom wahadłowców  w przyszłości.
I jak dowiecie  się później,
to co pojawiło się  na zdjęciach z misji STS-41
miało wielki wpływ  na tego osobnika.
Doprowadziło go  do niezwykłego odkrycia.
W roku 1996  były dwa ważne zdarzenia.
W sierpniu  NASA oznajmiła,
że znalazła  skamieniały dowód,
zawarty w meteorycie  z Marsa odnalezionym
12 lat wcześniej  w lodzie z Antarktydy,
który świadczył o tym,
że życie istniało kiedyś  na czerwonej planecie.
Oświadczenie, które musiało  jeszcze zostać przyjęte
przez większość  społeczności naukowej,
stało się główną wiadomością  światowej prasy.
Zapewniło też NASA  otrzymanie niezbędnych funduszy
na ambitne plany  wysłania na Marsa
bezzałogowych  misji robotów.
Trzy miesiące później  1 grudnia 1996r.
astronauci  misji STS-80
sfilmowali  coś nadzwyczajnego.
Widać dużo  dziwnych obiektów
mknących  w wyższych partiach
ziemskiej atmosfery  poniżej wahadłowca.
Wtedy spod grubej  warstwy chmur
wyłania się  wielka kula,
wyglądająca  jak plazma.
Zauważ jak  następnie kamera
z pokładu wahadłowca  robi zbliżenie
na obiekty grupujące się  na ziemskim horyzoncie.
Co ciekawe podczas  tej samej misji
astronauci skierowali kamerę  także nad Brazylię
a dokładniej Sao Paolo:  czy spodziewali się czegoś?
Cokolwiek nagle się pojawiło,  świadczy o tym że tak.
Ale co to było?
Upłynęło  niewiele czasu
jak anomalie znów  zostały sfilmowane.
Tyle że tym razem w pobliżu  stacji kosmicznej MIR.
Dokowanie wahadłowca STS-84  na stacji kosmicznej MIR
dostarczyło zapierających  dech w piersi zdjęć.
Przyniosło też  dalsze zagadki.
Dzięki amatorowi astronomii  - o imieniu Willy
niektóre transmisje STS-84
zostały rozpowszechnione  po świecie.
Nie dziwne, gdyż zawierają  wiele znaczących scen.
Ustalenie która  jest najciekawsza,
czy najbardziej tajemnicza  jest dyskusyjne.
Ale czemu ta konkretna kula  nagle się zatrzymuje,
zawisa, a potem leci  za stację MIR,
by pojawić się  po drugiej stronie.
I czy to pojawienie się  mnóstwa dziwnych obiektów
spowodowane jest spuszczeniem  wody w toalecie MIRa?
A może czymś innym?
Zakładając, że są to  odpadki ze stacji MIR,
czy nie było  to niebezpieczne
dla załogi MIRa  i wahadłowca?
By na to odpowiedzieć  trzeba było by
przeanalizować oryginalną  taśmę z STS-84.
Ale NASA odmawia  jej udostępnienia.
Pytanie brzmi:  dlaczego?
Sygnały z kosmosu  przyjmują różne formy.
I podczas gdy  niektóre talerze
nasłuchują odległej  pozaziemskiej inteligencji
inne są nastawione na  odbiór bliższy naszych domów.
W latach 90' miliony  miniaturowych anten
pojawiło się  w Wlk. Brytanii,
jako że nastała era  technologii satelitarnej.
Wiele osób na świecie  wybrało mocniejsze talerze
by uzyskać dostęp do  szerszego spektrum transmisji.
Teoretycznie  im silniejszy odbiornik,
tym więcej opcji oferuje.
I jak widzieliśmy,  niektórzy postanowili
wykorzystać swoje anteny  do monitorowania i nagrywania
transmisji sygnału  z wahadłowca.
A co jeśli jeden  z nich postanowił
poświęcić na ten cel  więcej anten o dużej mocy?
By nagrywać każdą  sekundę transmisji NASA,
nie tylko z jednej, ale z wielu  misji wahadłowców przez 5 lat?
Co wtedy?
Ten niesamowity  scenariusz
wyszedł na jaw pewnego  wieczora latem 1999 roku,
gdy Graham Birdsall  edytor
brytyjskiego "UFO Magazine"  odebrał telefon.
Dzwonił Martin Stubbs,
szef kablówki  z Vancouver w Kanadzie.
Przez następne  45 minut Graham
słuchał uważnie  niesamowitej historii:
o tym jak Martin uzyskał  dostęp do transmisji NASA
pochodzących z wielu  misji wahadłowców
na przestrzeni kilku lat.
Pośród tych zdjęć  trwających 2500 godzin
Martin natrafił  na coś zdumiewającego.
Mocne dowody na istnienie  dwóch form życia pozaziemskiego.
Aby sprawdzić te rewelacje  do Vancouver wysłany został
Russel Callahan, by spotkać  się osobiście z Martinem.
Razem z nim poleciał Brian Borshoff  dyrektor jakiejśtam wystawy,
który przyleciał  prosto z Australii.
Po spędzeniu całego  tygodnia u Martina
i obejrzeniu wielu  godzin nagrań misji NASA,
szokujące implikacje tego  co odkrył stały się oczywiste.
Chociaż Martin  natknął się
na niezliczone przykłady  dziwnych kul,
jego wytrenowane oko  doświadczonego edytora
telewizyjnego,  dostrzegło coś jeszcze.
Coś, co wydało  mu się ważne.
Coś, co inni uznali  później za niesamowite.
Na koniec wizyty w Vancouver  zawarto porozumienie.
Ustalono, że rewelacje  zostaną publicznie ujawnione światu.
Ale dlaczego  przez jeden telefon
Russel Callahan i Brian Borshoff  lecieli tysiące kilometrów
by spotkać się  z Martinem?
Nazwijcie to intuicją,  szczęściem,
nazwijcie to jak chcecie,  ale Martin
opowiadając swoją  historię wysłał sygnał
o wiele silniejszy  niż jakikolwiek satelita.
A jak najlepiej  zaprezentować tą historię,
jeśli nie w jego  własnych słowach:
Cześć, nazywam się  Martin Stubbs
i mieszkam na wyspie  Bowen w Kanadzie.
Wyspa Bowen to mała  wyspa - 3000 mieszkańców
u wybrzeży  British Columbii.
Do Vancouver  płyniemy około 20 minut.
To tutaj odkryłem  nagrywając
transmisje NASA  z wahadłowców
dwa rodzaje fenomenów,
które nie powinny  się tam znaleźć.
Pierwszy to fenomen  kulisty
- to najlepszy termin  jakim mogę to wyjaśnić.
A drugi fenomen jest niewidzialny  dla ludzkiego oka,
ale gdy filmowany jest kamerą CCD  i obejrzy się go poklatkowo,
- a jest 30 klatek  na sekundę -
i potem podzieli się  klatkę na pola,
- bo każda klatka  zawiera dwa pola
i to w tych polach  odkryłem drugi fenomen.
Nie chodzi o to,  żeby znaleźć fenomen,
który budzi wątpliwości.
Chodzi o to by gromadzić,  studiować i analizować
a w końcu puzzle  utworzą jedną całość.
I tak też się stało.
Byłem na uprzywilejowanej  pozycji,
bo przez ostatnie 20 lat
dowodziłem dużą telewizją  kablową "CACS".
To są publiczne stacje,  które wykorzystują
wolontariuszy, stażystów  i same robią programy,
które trafiają  do kablówki.
Tu w stanie British Columbia  i w całej Kanadzie
mamy 90% udziału telewizji  kablowych w rynku
więc jest to odpowiednik  posiadania pełnego zakresu kanałów.
W swoim biurze miałem  wszystkie taśmy
z logowań we wszystkich  dostępnych stacjach.
Po kilku użyciach przeznaczane  były do wyrzucenia,
więc je zachowałem.
Miałem magnetowidy -  miałem wszystkie środki.
Pogadałem z naszym  wydziałem technicznym
by udostępnili mi  prywatną antenę.
Zgodzili się.
Nastawiłem więc sprzęt  i wróciłem do swoich
zwykłych zajęć kierowania  dwiema stacjami,
a po powrocie  wieczorem do domu,
po każdym dniu misji  wahadłowca analizowałem taśmy.
Byłem na wyjątkowej pozycji,  bo miałem wszystkie
środki i możliwości by  to zrobić i miałem motywację.
Zaczynałem nagrywać  od sekundy
gdy zaczynało się  odliczanie,
a kończyłem gdy  wahadłowiec
zatrzymywał się  po wylądowaniu.
- A więc było to  dość wymagające zadanie?
- STS-61, który był misją  z teleskopem Hubble
zajął 36 taśm,  po 8 godzin każda.
Niektóre loty trwały  5 dni, inne 11 lub 14.
Wybrałem misję  z teleskopem Hubble
nie dlatego, że wiedziałem  o kamerach CCD
ale dlatego,  że NASA postanowiła,
że to będzie  pokazowa misja.
Była bardzo ważna,  a teleskop jest bardzo delikatny
i astronauci pracowali  w otwartym kosmosie
przez 7 dni  naprawiając go.
Więc było  dla mnie ciekawe
nawet zwykłe oglądanie  ich pracy w kosmosie.
I od pierwszego momentu  gdy pojawiła się
pierwsza transmisja  zobaczyłem kulisty fenomen.
- Czy specjalnie szukałeś  jakichś fenomenów,
czy po prostu odnalazłeś to  oglądając materiał z misji?
- To było wszystko:  chęć poznania czegoś nowego,
ciekawość dlaczego nikt  od roku 1991 do 1994
nie zadał sobie trudu  obejrzenia innych transmisji
- byłem dość naiwny  i nie myślałem,
że to wszystko dało się  podglądać, bo uwierzyłem
w plotki, że wszystko  jest kodowane od 1948 roku.
Byłem edytorem  przez 25 lat
i spędzałem większość  dnia na przeglądaniu
taśm video w szybkim tempie  przeglądając krytycznie
programy ludzi  - mam wytrenowany wzrok.
I zobaczyłem coś.
Zacząłem oglądać  film poklatkowo,
ale nadal było to  ciężko odnaleźć.
Musiałem dopiero podłączyć  video do urządzenia SVH,
starszego modelu  - nie cyfrowego,
który gdy przewija się  taśmę łamie klatki na pola
bo w rzeczywistości  jest 60 pojedynczych obrazków
składających się  na 1 sekundę filmu video.
Wtedy je odnalazłem.
- Odnalazłeś je  na jednej z 60 klatek?
- Tak naprawdę, to za pierwszym  razem znalazłem tylko jedną.
Pomyślałem,  że jeśli to jest prawdziwe
to powinno być  tego więcej.
Potem znalazłem dwie  i tak się zaczęło.
- Co powinniśmy widzieć..  skąd wiedziałeś,
że tego tam  nie powinno być?
W moim zawodzie wiemy,  że zwykle
podczas 1 sekundy video  nie ma żadnego ruchu.
Patrzysz na 60 klatek  i niewiele się tam dzieje.
Nie jak w tych  takich filmikach,
z przewracanych  kartek książki,
tu przy 60 klatkach  nic się nie dzieje.
Coś się jednak działo  między 1/30 sekundy,
a 1/30 sekundy, bo jest  30 klatek na sekundę.
Postanowiłem to  zbadać i odkryłem,
że widać to pomiędzy  skanowanym polem.
Bo to działa tak,  że jest skan
i zaraz drugi  - bardzo szybki,
ale przy drugim  skanie fenomen znikał.
- Więc poruszał  się bardzo szybko.
- Bardzo szybko.  Częścią mojej pracy
jako menedżera stacji  telewizyjnej są sprawy techniczne.
Więc zacząłem konsultować to  z naszymi technikami,
by obalić moje  przypuszczenia - chciałem
by mi powiedzieli,  że da się to sfałszować.
Nie da się.
Wziąłem też próbkę  i zaniosłem do środowisk naukowych,
laboratoriów,  fizyków i astrofizyków.
Początkowo się śmiali,  ale na koniec naszych spotkań,
sami przejęli inicjatywę  i przeanalizowali
całą pixelizację  obrazu i doszli,
że to wciąż tam jest.
- Czyli nie spodziewali się  by coś odnaleźć,
ale pod koniec  znaleźli?
- Myślę, że spodziewali  się bardziej
znaleźć jakiś tam  realtime fenomen,
który wciąż  jest spektakularny...
- ... ale mogliby  go wytłumaczyć
jako coś  zupełnie normalnego.
- Cóż, nigdy  nie wiesz kto należy
do stowarzyszenia sceptyków  w British Columbii.
Dla przykładu aktor  z "Archiwum X" Will Davis,
który był gościem  palącym papierosy w serialu
jest członkiem  stowarzyszenia sceptyków.
Nie wiedziałem więc  czego oczekują naukowcy
i co chcą mi  udowodnić.
Ale ciekawą rzeczą  jest to, że ten fenomen
niewidzialny póki  się go nie zobaczy,
- bo wtedy widać  go cały czas -
wywarł na nich  mocne wrażenie.
- Czy zaoferowali  jakieś wyjaśnienie?
- Profesor Wineberg z Uniwersytetu  Simona Frasera powiedział,
że to musi być tam  i robić dokładnie to, co widać.
Ale poradził też,  by iść z tym prosto do NASA.
W końcu trafiła się  dobra okazja,
bo mieliśmy tu,  w Vancouver, wykład
jednego z głównych  projektantów Hubble'a.
To była świetna okazja.
Gdy pokazaliśmy mu  nagranie fenomenu kulistego,
zachował spokój. Rzucił  teorię o kryształkach lodu,
bo widział tylko małą próbkę  zdjęć które mieliśmy.
- Potwierdził, że to, co mu  pokazaliście to kryształki lodu?
Zaakceptował to  jako jakiś fenomen?
Cóż, oni tam  w NASA są wyluzowani,
bo James Oberg, który w NASA  jest "pogromcą mitów"
poucza ich, żeby się  nie przejmowali tym co widzą,
bo to tylko kwestie, których  nie rozumieją o kryształkach lodu.
Więc koleś od Hubble'a  w planetarium,
po wykładzie siedział z szefem  planetarium i czuł się swobodnie.
Ale gdy zobaczył zdjęcia  drugiego fenomenu kosmicznego,
wybiegł z pokoju.
- Podał jakiś powód?
- Jakieś tam  hocki-klocki i uciekł.
Dla mnie to był  dziwny odwrót.
Zdobyliśmy telefon tego faceta  - razem z moim kolegą
- artystą, który ma  większe jaja niż ja,
by włazić tam  gdzie nie powinien.
On zadzwonił do tego gościa  i usłyszał: "Halo"?
Powiedział kim jest,  po czym wysłuchał coś w rodzaju:
"a, to ten taki owaki..."  po czym rzucono słuchawką.
- Niezbyt dobre stosunki  z opinią publiczną...
- Nie. Ale dowiedzieliśmy się  kto jest OK, a kto nie.
Tak się to zaczęło.
Profesor Wineberg  - cudowny człowiek,
powiedział mi coś,  czego nie mówił nikomu:
poprawiając resztkę  swoich rozwianych włosów
Powiedział że wierzy w to,
że coś tam istnieje itd.
Mój kolega  nie mógł uwierzyć.
On zna profesora  - pracował z nim
dla Kanadyjskiej  Agencji Kosmicznej.
Profesor badał  wpływ podróży kosmicznej
na mózg astronautów...  kształty itp.
To dlaczego  wracają w depresji.
Elizabeth Bondar nasza słynna  pierwsza kobieta w kosmosie,
co nie jest powszechnie  wiadome w Kanadzie,
była w wielkiej depresji  przez dwa tygodnie po wylądowaniu.
Musieli więc zbadać  o co chodzi.
Okazało się,  że w kosmosie nie było
znajomych kształtów  - spotykanych w codziennym życiu
i ci ludzie z Kanadyjskiej  Agencji Kosmicznej
przeprojektowali  sprzęty tak,
by dla podświadomości  miały bardziej znajome kształty.
Robili zdjęcia mózgu,  a potem podstawiali obrazki
po których błyskały kolory  - co znów fotografowali.
To jedyne miejsce  na Uniwersytecie,
gdzie są wolne  miejsca parkingowe
bo nikt nie wie  że istnieje.
Ja nie wiedziałem,  a przecież tam chodziłem.
Powiedział mi żebym  nagrał następny lot,
żeby powtórzyć efekt,  spróbować znaleźć różne kolory,
kilka na raz  w jednym kadrze.
W czasie lotu STS-61  byłem dość naiwny
zwłaszcza jak chodzi  o ten drugi fenomen.
Nagrałem więc następny lot  i znalazłem je.
- Wspomniałeś mi wcześniej  coś o warunkach oświetlenia
i że myślałeś że to coś  samo z siebie świeci.
- Jestem swoim  największym sceptykiem
- nauczyłem się  tego w TV,
że nie pokazuje  się niczego,
póki się tego nie zbada  i nie jest się pewnym.
Ale odkryłem, że  pojawiały się w ciemności
gdy słońce zachodziło,  wschodziło,
gdy była refrakcja  i gdy jej nie było.
Znajdywałem je w każdych  warunkach oświetleniowych
i jedynym moim wnioskiem  z oglądania tych taśm
i ciągłego patrzenia  na zjawisko było,
że świecą one  same z siebie.
- Czy zmieniały  się pod wpływem
różnych warunków  oświetlenia:
gdy zmieniała się przysłona,  słońce zachodziło,
lub statek zmieniał pozycję  czy wyglądały inaczej?
- Nie. Zdawały się być  inne za każdym razem.
Czasami gdy zwalniały było widać  jakby konstrukcję statku,
a gdy poruszały się szybko  było widać długą smugę.
Ale po sfotografowaniu  tysiąca
- jak się położy zdjęcia  obok siebie
to widać cechy wspólne.
Widać oznaczenia,  jakiś kształt...
- Więc byłeś w stanie  je jakoś sklasyfikować?
- Właściwie nazywam je tutaj  drugim fenomenem, ale myślę tak:
Wszystko co sfilmowane zostało  z ziemi nazywam Numerem 1.
Zjawiska kuliste w kosmosie  - filmowane przez NASA to Numer 2.
I myślałem że to wszystko,  ale to zjawisko nazwałem Numerem 3.
Są więc 2 zjawiska kosmiczne.
I ten fenomen nr 3...
...nie dziwię się,  że nikt tego nie odkrył
i nie sądzę żeby celowo  nikt nie chciał tego odkryć.
Ale zastanawiam się  ile osób z doświadczeniem
w technice telewizyjnej  próbowało.
I nie sądzę, że wielu  naukowców - wiem tylko,
że profesor Wineberg  był w absolutnym szoku.
Nie mógł w to uwierzyć.
I jak zdobywałem  coraz więcej próbek
- nie mógłbym  uwierzyć w to bardziej.
Ale nie chcę nic ujmować  zjawisku kulistemu.
Dla mnie fenomen nr 2  jest absolutnie niezaprzeczalny.
Ja byłem całkiem zadowolony  ze znalezienia Numeru 2.
Fenomenu 2  - pierwszego kosmicznego.
I nadal jestem.
Ale ten trzeci fenomen  był zaprzeczeniem wszystkiego,
czego się spodziewaliśmy,  że intryguje mnie bardziej.
Nie jest archetypowy.
- Wracając do tego  co mówiłeś wcześniej:
wspomniałeś, że jesteś  swoim największym krytykiem.
Czy zadałeś sobie trud  odnalezienia materiałów video
z innych źródeł, żeby  porównać ze swoimi..?
- Dobre pytanie.  Dzięki.
Tak, nagrywałem to  przez dwa różne systemy kablówki
i bezpośrednio z anteny.  Ale nadzwyczajnym odkryciem
było nagranie transmisji  na żywo z telewizji CNN.
Z ostatniego lotu, to był  chyba STS-86 lub 84
jeden z nich - z dokowania.
I choć większość osób szukało  tych kulistych zjawisk,
o których wiedzieli,  ja szukałem fenomenu nr 3,
bo moje oko potrafi  je teraz dostrzec.
To pokazałoby, że nie ma to  nic wspólnego z moim sprzętem,
talerzami itd. Była to też  okazja by udowodnić sobie...
- że to co myślisz jest realne...
- ...myślę, że jeśli to istnieje,  musi być widoczne wszędzie.
Nie może tu być,  a tam nie.
Podjąłem się więc tej próby  i zbadałem nagranie z CNN.
I było.
- Nawet na filmie CNN?
- Tak...
... nie sądzę że CNN wiedziała,  że to tam jest.
Naprawdę nie chciałem ujawniać się  z tym 3 fenomenem (2 kosmicznym),
póki nie byłem absolutnie pewny,  że to jest realne.
Nie chciałem stracić  drugiego fenomenu,
nie chciałem by ktoś  obalił te zjawiska,
które z wielkim  poświęceniem dokumentowałem.
- Po zebraniu tego  materiału powiedziałeś,
że gość z NASA w planetarium  nie chciał o tym rozmawiać.
A czy rozmawiałeś o tym  z kimś innym z NASA,
z jakimś profesjonalistą,  który mógłby się wypowiedzieć?
- Ciężko to opowiedzieć,  ale spotkałem fizyka z Kalifornii
- który był członkiem  jakiegoś think-tanku:
czerwono-niebiescy czy  niebiesko-zieloni, mniejsza o to.
Ale był bardzo zainteresowany  naukową stroną tego zjawiska.
Dalecy byliśmy od kojarzenia  tego z zielonymi ufoludkami itp.
Chcieliśmy tylko udowodnić,  że to tam jest.
On zaczął korespondować  z wydziałem astro-chemicznym
w laboratorium  napędów odrzutowych.
Najciekawsze jest to,  że nie zaczął
od prostego skontaktowania się  z tym wydziałem,
ale zaczął dyskusję  z samym szefem tego wydziału.
Przewertowałem całą tą  e-mailową korespondencję,
w której ani razu  nie podważa istnienia
kulistego fenomenu  na taśmach.
Mówi o wszystkim,  z wyjątkiem podstawowego założenia.
- Czy e-maile dotyczyły obu  fenomenów, czy tylko kulistych?
- Nie. Zdecydowaliśmy,  że lepiej będzie
kontynuować naszą pracę,  która jest olbrzymia.
Mam mnóstwo nagrań tych  zjawisk kulistych z różnych lotów.
Mam przykłady tych rzeczy  oddalonych 300 mil,
i w pobliżu statku,  więc pomyślałem
że jest tego  wystarczająco....
nie chciałem  by gość zwariował.
- Myślałeś, że to  będzie wystarczające
by dostać odpowiedź  co to było...
- ... widziałem już reakcję
prof. Wineberga  - trzeba było to widzieć.
Bałem się, że może  przestać do nas pisać.
Byliśmy zachwyceni,  że facet zaczął z nami rozmawiać.
Pierwszy raz widziałem  by ktoś z pierwszej ligi NASA
dyskutował o tym  co jest na taśmach.
Tether był to długi  na 12 mil satelita
warty setki milionów  dolarów elektryczny...
- Elektryczny eksperyment.
- Tak. Nie jestem naukowcem,  nie znam się na tym..
Tether pokazywali  od momentu jak się zerwał
do chwili gdy był  oddalony o 300 mil...
- Zerwał się?
- Tak. Zagadkowo urwał się  we właściwym miejscu.
Gdyby zerwał się  ciut dalej
mógłby uszkodzić  skrzydło czy coś.
Słychać jak astronauci  niemal się cieszą
i mówią:  "nie mogło być lepiej".
A wracając do odległości:
W miarę jak Tether  się oddala dryfując,
pokazują nam  za pomocą transmisji
tego satelitę  wartego 100 milionów $.
I ten fenomen  podąża za tym satelitą.
- Fenomen kulisty?
- Tak.
- Czy NASA komentowała to?
- Nie. W pewnym momencie  się zapytali
i astronauta odpowiedział,
że to jakieś śmieci,
albo "coś" -  jakby wiedział.
Nie była to odpowiedź,  że to jest to i to.
A potem zmienili temat.
- Czy dużo było  tych obiektów?
- Więcej niż dużo.
Jeśli widziałeś  kiedyś gniazdo szerszeni,
jak się w nie  rzuci kamieniem
to tak to wygląda.  Nie da się policzyć szerszeni.
Każdy porusza się  w innym kierunku.
Przyspieszałem taśmę  i wszystkie
gwiazdy wędrują  w tym samym kierunku,
a te obiekty...  się ruszają.
Ciekawe jest gdy pytają:
"Jak daleko jest Tether"?
"Tether jest oddalony  o 100 mil".
Robią na niego  niesamowite zbliżenie
i widać jak  latają te kule.
Część przed nim, a część  z całkowitą pewnością za nim.
I jeśli Tether oddalony  o 100 mil ma 12 mil długości,
a kule są od niego o połowę  mniejsze i za nim lecą
to nie są to  kawałki lodu.
- Mi też trudno uwierzyć,  że to kryształki lodu...
- Ale ja mówię tylko  czym one być nie mogą.
Nigdy nie słyszałem  o 6 milowym kryształku
widzianym z odległości  100 mil itd.
Więc jest  dużo przykładów.
Na niektórych  taśmach nazywają je
spadającymi gwiazdami  i meteorami.
Przy następnej misji  ten sam fenomen
nazywany jest  kryształkami lodu.
Potem na kolejnej  - śmieciami.
Rozumiesz? Ustalili już  podczas misji STS-70,
że to spadające gwiazdy...
Myślę, że po raz  pierwszy taki fenomen
przytrafił się  Johnowi Glennowi w 1962r.
I wiemy  z różnych publikacji,
że oni nie mieli  wyjaśnienia przez 3-4 loty.
Mieli wyjaśnienie  na niebieską otoczkę
wokół ziemi,  i na wszystko inne,
ale co interesujące  przez 3-4 loty
mówiło się o  "świetlikach" Johna Glenna.
Nadal nazywają  je tak samo.
Jeden z astronautów  w 25 rocznicę
lotu na Księżyc  powiedział,
że trudno w to uwierzyć,  ale to fakt,
że myśleliśmy iż  "świetliki" Johna Glenna,
były żyjącymi istotami.
Czytałem wszystko,  ale nigdzie wcześniej
się z tym nie spotkałem,  żeby NASA
pierwotnie myślała,  że to żywe istoty.
I przez cztery loty
nazywali je  "Świetlikami Glenna".
Jeśli popatrzysz na oryginalne
fotografie Glenna,  które mam...
On kupił sobie  aparat w kiosku,
pomimo, że miał  na pokładzie sprzęt NASA
zabrał swój,
a kiedy zobaczył  "świetliki"...
To jest udokumentowane
- jest nawet w filmie  "The Right Stuff".
Wystawił go nad głowę  i powiedział:
lepiej zrobię zdjęcie,  bo pomyślicie,
że zwariowałem.
I gdy patrzy się  na te zdjęcia
i na zdjęcia  z misji na MIR'a
to widać  ten sam fenomen.
Małe kuliste...
- Ciekawie by było  dać Glennowi nagrania,
które zrobiłeś,  żeby je skomentował.
- Rzucam wyzwanie NASA,  JPL, Story Musgrave,
astronautom, a zwłaszcza  Jamesowi Obergowi
do dyskusji - bo oni  nie odrobili lekcji,
które ja odrobiłem  i nie mają filmów,
które ja mam  i nie zrobili badań.
Nie byłbym zdolny  nagrać tego co nagrałem,
znaleźć tego co znalazłem  i robić to nieustannie
jeśli NASA naprawdę  chciałaby to ukryć.
- Wspominałeś mi, że podmienili  kiedyś jednego satelitę....
- Tak, robili  różne przekręty,
- pracują tam wojskowi  jak i cywile.
Na przykład  był jeden lot
- cały lot był ze stacji  kontroli lotów,
oprócz  kosmicznego spaceru.
Spacer był po to,  by przetestować nowe plecaki.
Jest to słynny  kosmiczny spacer,
bo koleś obracał  się w miejscu
i nie mógł  się zatrzymać.
Mówili o tym  w wiadomościach.
Ale jak przyjrzeć  się całemu spacerowi,
a wszystkie media  miały szansę,
jest moment,  że jeden mówi:
"Mark, popatrz jakiś  obiekt jest przed tobą".
A drugi - wojskowy  - odpowiada:
"nie wiem  o czym mówisz".
Pomyśl sobie:  jak ci powiem,
że masz obok osę  chcącą cię użądlić,
to powiesz,  że nie wiesz o czym mówię?
Przede wszystkim:  co to znaczy,
że nie wiesz  o czym mówię?
Jak byłbym w kosmosie  i mój partner
powiedziałby, że jest  przede mną obiekt,
ja bym nie odpowiedział  "nie wiem o czym mówisz".
A potem następne  zdanie: "Nie ważne".
Później odzywa się  trzeci astronauta:
"czy coś przegapiłem?"
I odpowiedź  "nie martw się".
"Odpadł filtr obiektywu"  - mówi więc
jaki mógł mieć rozmiar  i jaką odległość,
lecąc na 11-12 godzinie.
Gdy pierwszy raz wspominają  o obiekcie nie widać go.
Poszukałem go. Sami  zwrócili na niego moją uwagę,
popatrzyłem  i pojawił się.
Potem mówią do  trzeciego astronauty:
"Nie przejmuj się.  Nie przejmuj się".
I mówi, że jest  na godzinie 10-11.
Potem następuje pauza  i centrum kontroli
mówi by  "zostali na miejscu".
Żeby się zamknęli  i kontynuowali pracę.
I kontynuują, jakby  się nic nie stało. Nic.
To jest na taśmie  - audio i video
i widać obiekt,  o którym mowa.
Ale chodziło mi o to,
że nie ukrywali  tego przede mną.
Prosili się,  byśmy to znaleźli.
Dziwię się,  że nie ma więcej osób,
które by to znalazły.
To duży świat,  większość ludzi lubi zagadki,
video jest dostępne
a wiele osób  ma anteny satelitarne.
Nawet gdy  NASA przeniosła
satelity  tuż nad horyzont,
kiedy zorientowali  się co robimy
i tak odbieraliśmy sygnał.
Nie miałem żadnych  agentów w domu,
kontaktowałem się z  Kanadyjską Agencją Kosmiczną,
ale nie mogę  podać nazwiska
z powodów bezpieczeństwa.
Dotarliśmy do naszej  Agencji Kosmicznej
poprzez znajomości...
- Jak to skomentowali?
- Że to była najpopularniejsza  podziemna taśma
krążąca wśród  astronautów.
Taka, że każdy  chciał kopię
i pokazywał  wieczorem znajomym.
Taka była reakcja.  "To wspaniała taśma,
uwielbiamy ją oglądać,
wszyscy uważają,  że jest najlepsza".
Kanadyjska Agencja Kosmiczna  szła na współpracę.
Kontaktowałem się  z centralą w Waszyngtonie
i dostałem odpowiedź.
Dostawaliśmy odpowiedzi  z JPL z Kalifornii...
Każdy z nami rozmawiał,  nikt nas nie straszył.
A video było dostępne  przez cały czas.
Nie myślę, że NASA  cokolwiek ułatwia.
Myślę, że utrudniają  jak mogą.
Gdy chowam niespodziankę  przed siostrzeńcem
staram się by  nie było za łatwo.
Mój pies jak zakopie kość,  też stara się
by nie było ją  tak łatwo odnaleźć.
Więc nie jest  to takie łatwe,
nawet dla mnie  nie było to łatwe,
ale miałem  z tego radochę.
Myślę, że trzeba  zrobić to co ja:
nagrywać każdą chwilę,  każdego lotu
na przestrzeni lat,  żeby wyłuskać
coś tego rozmiaru  i wagi.
Przyjąłem to co  powiedział prof. Wineberg
z uniwersytetu  Simona Fraser'a:
jeśli naprawdę chcesz  to zrobić, powtarzaj to.
Nagraj to w każdych  warunkach oświetlenia,
w każdych okolicznościach  w jakich możesz.
Najbardziej ucieszył mnie
prawie ostatni lot  który nagrywałem,
bo jest czarno-biały.
Na jeden lot wzięli kamerę  CCD (Charge Coupled Device)
która jest elektroniczna,  zamiast starych
wielkich pudeł  z powolnymi skanami.
Więc pomyślałem sobie,  że na szybszym
skaningu powinienem  je znaleźć.
I znalazłem.
Więc mam je w czerni-bieli,  wiem z jakiej kamery,
wiem gdzie ich szukać,
na jakie zdarzenia patrzeć..
Gdy nie chciały się  otworzyć drzwi
podczas misji STS-80
gdy mieli zaplanowany  spacer kosmiczny,
obserwowałem fenomen nr 3  (drugi kosmiczny).
Był wszędzie naokoło  tych zablokowanych drzwi.
Nie widziałem wcześniej  by to robiło coś takiego.
A lot, czy dwa potem,  astronauci mówili,
że coś przeleciało  przez drzwi
i widzieli błyski  kolorowego światła.
- Co tak błysnęło?
- Co Mark?
- Widziałem błysk  przelatujący obok mnie.
- Widziałeś go?
- Pomyślałem,  że to coś mojego.
- Co?
- Pomyślałem,  że to moja wyobraźnia.
- Ja też to widziałem,  więc to nie...
Były dwa.
Jest następny.
Co to jest?
- Myślałem, że widzę tu  błyskające światła.
- Kto będzie  robił zdjęcia?
- Co to jest?
Przeleciało tuż przed nami.
- Gdzie są te światła?
- Które?
- Straciłem na chwilę nadzór...
ale miałem nadzór cały czas.
- Tak, ja tak samo.
Fenomen kulisty  udokumentowaliśmy
i jest bardzo konkretny.
Nie jest to coś  co nadleci,
polata w kółko  a oni powiedzą
że leci bardzo szybko,  nie widać go,
tylko migające  kolorowe światła.
Wtedy pierwszy raz  miałem poczucie,
że astronauci widzą  fenomen nr 3 (drugi kosmiczny).
To jest coś,  co powinno prowokować.
Nie wiem czemu  większość ludzi myśli,
że coś tak innego  będzie twarde i solidne
szerokie na 30 stóp,  wysiądą z tego
fajne zielone ufoludki  - takie jak
we wszystkich tych  reklamach samochodów,
nowym serialu o Rosswell  i "Z Archiwum X".
Wiesz o czym mówię,  to nie jest coś...
czego się spodziewałem  znaleźć - 3 fenomen.
Ale myślę, że z drugim  działają na podobnej zasadzie.
Bo niektóre z kul  drugiego fenomenu,
który jeszcze raz  podkreślam
jest naszym  koronnym dowodem,
potrafią odlecieć  z ogromną prędkością
jak widać na taśmach.
- Czy myślisz, że oba  fenomeny są połączone?
- Tak. I myślę, że są  siebie nawzajem świadome.
Ktoś mi zasugerował,  że mogą być tym samym fenomenem.
Ale badałem je długo  i fenomen nr 2,
ma inne cechy niż nr 3...
...nr 2 nie jest kolorowy...
to jest zupełnie  inne zjawisko.
Ten nigdy nie osiąga  prawdziwych prędkości.
Bo to jest jakby coś  w ciągu 1/30 sekundy
zrobiło sobie wycieczkę  wokół twojego nosa,
jak wokół góry lodowej,  a potem odleciało...
...a ty nawet sobie  tego nie uświadamiasz.
I jeśli to wybiera  z jakichś powodów
by przyjrzeć się czemuś,  potrafi zwolnić.
Dlatego myślę,  że pojawia się gdy napotyka
na satelitę wartego  100 milionów $,
gdy naprawiają  teleskop Hubbla,
pojawia się gdy  coś się dzieje.
To niesamowity fenomen  i to co w nim lubię
- żaden z naukowców  w Kanadzie...
i David Sereeda,  mój partner w badaniach
zainteresowany  tak samo jak ja,
który dobrowolnie  bada te rzeczy
- nikt mu nie powiedział  co to jest.
Nikt nic nie  zasugerował.
Oprócz tego,  że musi to być to co widać.
Ale nie wiedzą co  z tym zrobić, jak zareagować.
Łatwiej kłócić się  czy coś jest czy tego nie ma,
ale jak spojrzysz na to  - zadziwisz się.
CZĘŚĆ II
W grudniu 1997r.  w stolicy Brazylii - Brazylii
w międzynarodowym  kongresie UFO
wzięli udział przedstawiciele  ponad 50 państw.
Między nimi był  Aleksander Bałandin,
były radziecki  kosmonauta,
który spędził 6 miesięcy  na pokładzie stacji MIR.
W swoim wykładzie  Bałandin przyznał się,
że on i wielu innych  kosmonautów widziało UFO.
"My kosmonauci mamy  złotą zasadę" - powiedział
- "jeśli zobaczysz  coś dziwnego, obserwuj to,
bo możesz nigdy czegoś takiego  nie zobaczyć ponownie".
Później Bałandin  zaskoczył widownię,
gdy stwierdził,  że przyszłe obserwacje
i nagrania UFO  w kosmosie będą dzielone
pomiędzy rosyjską  agencją kosmiczną,
NASA i specjalnym  zespołem badawczym.
To było niespotykane  oświadczenie,
odczytane  z przygotowanych notatek,
które musiały  zostać zaakceptowane przez
rosyjski rząd.  Mało tego Bałandin
był przywożony  i odwożony ze spotkania
przez rosyjską  limuzynę dyplomatyczną.
Podczas śniadania  razem z badaczem UFO
w roli tłumacza  Borysem Czoronowem
Bałandin zapewniał  Grahama Birdsalle'a?,
że UFO widziane przez  Amerykańskich astronautów
jak i rosyjskich kosmonautów  są całkiem realne.
Ale gdy Birdsalle  zasugerował, że niektóre
z anomalii mogą  być tajnymi
urządzeniami  gwiezdnych wojen
Bałandin powiedział:
"oczywiście,  zgadzamy się z tym,
jednak większość  z tych rzeczy
nie ma z nimi  nic wspólnego".
Od tego spotkania,  także inni kosmonauci MIR'a
opowiedzieli o swoich  spotkaniach z UFO.
"Była wielka kula.
Gdy lecieliśmy  nad Nową Fundlandią.
W tle było morze.  To błyszczało,
iskrzyło i miało  absolutnie gładki kształt.
Błyszczało jak bombki  choinkowe na Boże Narodzenie.
Było zielonkawego  koloru i lśniące.
Nie dało się  od tego oderwać oczu.
I jeśli jeszcze  potrzeba dowodu,
że Rosjanie mieli  na myśli to, o czym mówili
niniejsze ujęcie  nagrane przez rosyjską
telewizję w stacji  kontroli MIRa,
można przyjąć  za dowód potwierdzający.
Zauważ jak kamera  przesuwa się
po pomieszczeniu  kontrolnym,
zanim ustawia się  na głównym ekranie podglądu.
Czy uwagę operatora  zwróciły te dziwne obiekty
widziane w pobliżu  stacji MIR?
Co ciekawe, oto to samo  ujęcie, ale nagrane
przez Martina Stubbs'a  z transmisji NASA.
Porównaj oba.  Te obiekty są ewidentnie
obiektem zainteresowania Rosjan.
Więc czy może  tak być także
w przypadku  ich partnerów z NASA?
TAJNE TRANSMISJE NASA Materiał Filmowy
/Posłuchaj komentarzy.
/Wahadłowiec wydaje się lecieć nad "flotą" obiektów,
/nie wyrzucając ich z dysz silnika.
/Jego orbita jest spiralna i nie przelatuje on nad rejonem,
/swoich poprzednich okrążeń...
- Huston, tu Columbia.
Oglądamy obraz  z kamery w ładowni:
wygląda jakby  mnóstwo światełek
leciało nad oceanem,
cała grupa  błyszczących diamentów...
Czy to jest prawdziwe,  czy jakieś zakłócenia?
/Porządnie wyszkolony technik z NASA powinien znać różnicę
/między prawdziwym obrazem, a "zakłóceniami".
/Mogliby też szybciej odpowiedzieć...
- Tu Huston: to  kryształki lodu,
wyrzucone wcześniej z silnika  - piękny widok.
- To piękne połączenie  kryształków lodu, blasku  księżyca i chmur...
- Tak, to połączenie...  blasku księżyca
powodującego  błyszczenie lodu -
tak jak Słońce  podświetlające
niektóre z tych  punktów nad horyzontem.
- Dzięki za wyjaśnienie.
/Obserwuj okno...
/Gdzie jest MIR?
Stacja MIR  jest teraz widoczna
z brzegu lewej  strony ekranu.
Około... około 1 cala  od dołu na tym podglądzie.
Widać też wiele  spadających gwiazd.
Kamera zmierza  teraz do celu...
OK. Stacja MIR to małe  migające światełko...
w środku,  około cala od...
...lewej strony ekranu.
Powoli przesuwa się  do lewej strony.
I bardzo jasno  błyszczy.
- Wydaje się nam,
że w centrum ekranu  od lewej strony...
/"Spadające gwiazdy" zmieniają kierunek...
- Mark spójrz - masz  przed sobą jakiś obiekt.
- Nie wiem o czym mówisz.
- Nie ważne.
- Czy coś przegapiłem?  Nic nie widzę.
- Chyba oderwał się  filter od kamery.
Jest na twojej 10-11.  Nie przejmuj się.
Nie przejmuj się.
- Discovery przesyłamy rozkaz:  zostańcie na miejscu.
/Grzecznościowe zdjęcia rosyjskie. Giorgio Bongiavanni
/Tether STS-75 Obserwuj obiekt
/nadlatujący od górnej krawędzi ujęcia.
/Reakcja załogi? Spokojnie zmieniają ujęcie
/i potwierdzają: "Przełączamy kamerę Delta"
Widzimy satelitę  - wygląda jak
jasna kropka  na końcu liny,
a drugi jej  koniec też świeci,
co może być  akumulacją....
Przełączamy kamerę Delta.
Ok. Zrozumieliśmy.  Na tym podglądzie
satelita jest  na górze liny.
Zgadza się.
/Tether został rozciągnięty
/na długość ok. 12 mil za wahadłowcem.
/W następnym ujęciu widzimy nagranie
/odtworzone z wahadłowca od momentu gdy lina
/zerwała się powodując jego utratę.
- Mamy kamerę Bravo  skierowaną na Tether,
niestety nie widać  końca wysięgnika.
Za parę sekund  zobaczycie przerwanie,
nie widzieliśmy tego,  tylko nagraliśmy.
Nie da się z tym  nic zrobić,
nagrywamy więc  tylko całą awarię...
- Zrozumieliśmy.
- Poszło.
- Widzimy jak satelita...
- Jak musiał się zerwać  zrobił to we właściwym miejscu.
/W końcowej scenie słyszymy jak załoga aktualizuje
/kontroli naziemnej odległość Tethera od statku.
/Przedstawione wyjaśnienie "niewielkich śmieci w tle"
/należy zakwestionować. Wyraźnie widać, że obiekty
/przelatują przed i za 12 milowym Tetherem, oddalonym o 80 mil.
- Tak mamy doskonały obraz.
- Oddalił się dość szybko,  więc to tyle co z niego mamy.
Columbia i satelita obecnie  oddalone są od siebie o 77 mil.
Karl informuje,  że załoga widzi
Tether z satelitą  i wyglądają one pięknie.
Na tym ujęciu widać...
...
satelitę...
Wlatuje teraz w strefę  wschodu słońca.
81 mil morskich  od Columbii.
- Macie obraz?
- Franklin widzimy  długą linię,
trochę obiektów  gwiazdo-podobnych
i mnóstwo obiektów  latających w tle.
Możecie opisać  co widzicie?
- Długa linia  to Tether...
i jest trochę  niewielkich śmieci,
które lecą z nami...
i są podświetlone  przez Słońce
pod niewielkim kątem,
więc ta linia szybko  w tym świetle blaknie
ale Claude stara się szybko  regulować ustawienia kamery.
- Zrozumieliśmy.
- Zgodnie z opisem  załogi widzimy Tether
satelitę i linę  długości około 12 mil.
Columbia i Tether  przelatują właśnie
nad zachodnim wybrzeżem  Afryki północnej.
Oba statki są teraz  oddalone od siebie o 90 mil.
...
Columbia, tu Huston  - to znacznie
lepszy podgląd,  większy kontrast.
Jak szeroki  jest ten Tether?
Wygląda jakby był  szerszy niż myśleliśmy,
czy możecie powiedzieć,
z której strony tego  zwoju widać satelitę?
Satelita jest obecnie  w odległości 100 mil.
- Obraz jest  kompletnie niewyraźny,
powinniście zrobić  zbliżenie na Tether.
- Starałem się nastawić ostrość,  ale nie da się lepiej...
- OK Claude.  Dzięki.
- Zrobimy zbliżenie.
/Martyn Stubbs powiedział nam o drugim fenomenie kosmicznym,
/który widzialny jest jedynie przez ułamek sekundy.
/Używając pauzy w odtwarzaczu, spróbuj sam znaleźć to zjawisko.
[Tamara Jernigan stara się  otworzyć zacięte drzwi]
[kontrolerzy lotu  tłumaczą jej jak]
/Ile wyłapałeś?
Pośród 2,5 tysiąca godzin  nagrań Martina Stubbsa,
widzieliśmy niezliczone  ilości kul
- pierwszego  fenomenu kosmicznego.
Ale do teraz,  niewiele osób natknęło się
na to, co zwie się  drugim fenomenem kosmicznym.
Ci, którzy go  widzieli milczą
- włączając w to naukowców,  astrofizyków
i wysokich przedstawicieli  Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej.
Gotów skomentować to,  po obejrzeniu
mniej niż 5 minut nagrań,  był tylko Guido Nigro
dyrektor Radioteleskopu  SETI w obserwatorium
Golden Grove  w zachodniej Australii.
Spytaliśmy jak to zniósł.
- Byłem pod wrażeniem,
jak i inni,  którzy to oglądali.
Ponieważ nie jest to jakieś  amatorskie nagranie wideo,
ale nagranie z wahadłowca,  to automatycznie
daje potwierdzenie  jego autentyczności.
Jestem pod wrażeniem.  Być może to udowodni,
że istnieje coś innego,  czego nie jesteśmy świadomi.
Jeśli ten materiał jest  prawdziwy i rzeczywiście
pokazuje pojazdy obcych,  lub coś podobnego,
powiedziałbym,  że jeśli jest to zatajane,
to ludzie,  którzy za tym stoją
są wrogami  całej ludzkiej rasy.
Bo nie jesteśmy dziećmi  i powinniśmy znać prawdę.
Nie ma znaczenia  jeśli są ludzie,
którzy nie wiedzą  jak sobie poradzić
z prawdą bo większość  jednak sobie poradzi.
I jeśli fakty są tuszowane,  myślę że czas z tym skończyć.
/Zobacz, jak dwie wielkie 'kule' nadlatują z góry od lewej.
/Wydają się tworzyć jakąś formację z innymi obiektami.
Guido mógł powiedzieć,  że to kryształy lodu,  lub jakiś nonsens.
Fakt, że zdecydował inaczej  jest symbolem
tego na ile on  i wielu innych
przykładają wagę  do tych zdjęć.
Ruch należy teraz  do ludzi takich jak Guido
i innych naukowców,  by określić
czy drugi fenomen  kosmiczny jest prawdziwy.
I jeśli ustalą że tak,  pozostaną dwie palące kwestie:
Czy jest pozaziemski  i czy jest inteligentny.
Jeśli odpowiedź  na nie brzmi TAK,
będzie to  historyczny moment.
Dla Martyna Stubbsa  będzie to potwierdzeniem
tego co on i miliony  mu podobnych zawsze myślało:
że nie jesteśmy sami  we wszechświecie.
Ale on odkrył przez  przypadek coś co mignęło
na ekranie  jego monitora,
a czego większość ludzi  by nie zauważyło.
Skupił się na tym,  poszukał więcej przykładów tego
w różnych warunkach  i odnalazł to.
Ale co właściwie  odnalazł?
Wiele z największych  odkryć znanych ludziom,
często było  dziełem przypadku.
Lecz czy jest  do pomyślenia,
by jedno z największych  odkryć czasów
mogło zostać dokonane  przez pokornego
kierownika TV kablowej  z Vancouver?
Historia zapewne  zweryfikuje prawdę.
A to dlatego,  że inni naukowcy
są tak samo przygotowani  by wykorzystać
nieograniczone możliwości,  które obecnie mają.
Ale który z nich  będzie na tyle odważny
i ambitny  by przebadać te dowody?
Wielu postanowi  je zignorować,
zaślepieni naukowymi  dogmatami stojącymi
przeciwko tym,  którzy bronią hipotez UFO.
Ale ci, którzy  wyrażą zainteresowanie
znajdą się  na najwspanialszej
naukowej ścieżce  wszech czasów.
- Nie potrafię  tego wyjaśnić,
nie uważam, że jest to  moja praca na teraz.
Jestem tylko  człowiekiem,
który zbiera ziarnka  soli do kupki
i układa je  przed tobą.
To jakbyś miał  garść soli
i rozrzucił ją  po dywanie.
Jak popatrzysz,  to pomyślisz,
że jej tam nie ma.
Ale jak je pozbierasz  do ręki,
to coś w niej  będzie.






Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4032182,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tajne transmisje NASA

wtorek, 23 grudnia 2008 13:52



Zapewne większość osób która posiada większy talerz satelitarny wie, że skierowany w odpowiednim kierunku potrafi przechwycić tzw. "dosyły" stacji telewizyjnych, najczęściej przechwytywane są transmisje z meczów, w ten sposób nie trzeba wykupywać płatnego kanału sportowego. Wiele osób przechwytywało materiały reportarskie np. z wojny w Iraku.

A co byście powiedzieli na przechwytywanie transmisji NASA na linii stacja orbitalna-Ziemia? Martynowi Stubbsowi, kierownikowi sieci kablowej w Kanadzie (Vancouver), udało się to.

Nagrał on tysiące godzin filmów i zaprezentował najciekawsze fragmenty w dokumencie "Secret NASA Transmissions - Smoking Gun".
Film można obejrzeć pod adresem

http://video.google.com/videoplay?docid=1056382484301477474

Jednak jakość jak to na google video jest słaba. Dostępna jest wersja DVD o lepszej jakości, jednak należy pamiętać że jest to niskobudżetówka. Warto obejrzeć, dokument został uznany za najlepszy przez międzynarodowy kongres UFO podczas EBE w 2001 roku.

Dokument oczywiście nie należy gatunku fabularyzowanego dokumentu... przynajmniej oficjanie.







Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4025755,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

 1234  »

czwartek, 17 maja 2012

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog prezentujący argumenty świadczące o istnieniu UFO

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 16.06.2011 22:14:18
  • autor: ja
  • treść: Mysle ze nie jestesm...

Lubię to